Odwołane rejsy (ang. blank sailings), wykorzystywane przez przewoźników do kontrolowania zdolności przewozowych na morzu, nasilają się w globalnych sieciach frachtu morskiego, obniżając niezawodność harmonogramów i zwiększając zmienność przepływu kontenerów. Zakłócenia te wywierają z kolei wpływ na dostępność zapasów, funkcjonowanie centrów dystrybucyjnych oraz całkowity koszt obsługi.
Wahania przepustowości przewoźników i zachowań sojuszy wzmocniły potrzebę stosowania zdywersyfikowanych strategii dotyczących przewoźników oraz elastyczności wytyczania tras przez wiele portów. Wiodący spedytorzy wdrażają strategię ograniczania opóźnień w transporcie poprzez ustrukturyzowane strategie dotyczące przewoźników, modele zakupowe oraz projektowanie sieci multimodalnej. Kluczem jest to, aby wszystko było przygotowane z wyprzedzeniem, a nie tworzone w trakcie samego zakłócenia.
Pytanie, które warto zadać, nie dotyczy tego, jak unikać odwołanych rejsów, skoro nie da się ich uniknąć, lecz jak dużego bufora, dywersyfikacji i widoczności potrzebuje sieć, zanim nastąpi kolejna taka sytuacja.
Odwołane rejsy to inicjowane przez przewoźników odwołania zaplanowanych rejsów, które usuwają planowaną ładowność statków z określonych szlaków handlowych, zmniejszając dostępną przestrzeń i zakłócając oczekiwany przepływ kontenerów w globalnych sieciach żeglugowych.
Odwołane rejsy to systemowa kontrola przepustowości, a nie przypadkowe zdarzenia. Przewoźnicy odwołują rejsy, aby zarządzać podażą w stosunku do popytu i równoważyć rozmieszczenie statków. Skutek dla nadawców wygląda tak samo niezależnie od uzasadnienia: potwierdzona rezerwacja nie zostanie już zrealizowana, a wolumen trzeba gdzieś skierować. Zatory w portach narastają, gdy ładunek zostaje przeniesiony na następny dostępny rejs, zapasy przestają odpowiadać oczekiwanym terminom przybycia, a zakłócenie ujawnia się dalej w łańcuchu jako problem z dostawą długo po ogłoszeniu odwołania.
Błędem popełnianym przez wielu spedytorów jest traktowanie każdego odwołanego rejsu jako odosobnionej niedogodności, a nie jako elementu strukturalnego, który należy uwzględniać w planowaniu. Modele zarządzania zapasami just-in-time są szczególnie narażone: na przykład w sektorze motoryzacyjnym pojedynczy odwołany rejs przy braku planu awaryjnego może wystarczyć, by zatrzymać linię produkcyjną, co może kosztować setki tysięcy dolarów, gdy braki trzeba uzupełnić transportem lotniczym, aby nadrobić zaległości. Rozwiązanie nie musi być skomplikowane, ponieważ około tygodniowy bufor w cyklu dostaw zwykle wystarcza, aby zniwelować skutki odwołanego rejsu, zanim doprowadzi on do zakłóceń w produkcji lub świadczeniu usług.
Częstotliwość odwołanych rejsów wzrosła w miarę narastania presji na przepustowość. Globalny niedobór statków w stosunku do liczby cotygodniowych połączeń, do których zobowiązali się przewoźnicy, stanowi punkt wyjścia wyjaśniający przyczyny — po prostu nie ma wystarczającej liczby statków, aby obsłużyć każdy zaplanowany rejs na każdym szlaku handlowym.
Zakłócenia operacyjne potęgują niedobory: zatłoczenie portów oraz zakłócenia geopolityczne na kluczowych szlakach handlowych wydłużyły czas tranzytu w ramach usług objętych tym problemem, co z kolei spowodowało konieczność przydzielenia większej liczbie statków mniejszej liczby efektywnych rotacji tygodniowych. Działania komercyjne przewoźników stanowią trzecie źródło presji: linie żeglugowe przesuwają statki na najbardziej opłacalne szlaki handlowe, powodując odwołania na trasach o niższej marży, nawet jeśli popyt bazowy nie uległ zmianie.
Ostatnie trendy na rynku frachtu morskiego potwierdzają, że te dostosowania przepustowości w dalszym ciągu wpływają na niezawodność harmonogramów daleko poza trasami, na których ogłoszono odwołanie, a żaden z trzech czynników, będących przyczyną takiej sytuacji, raczej nie osłabnie w najbliższym czasie.
Odwołane rejsy rzadko wpływają na fracht morski w odosobnieniu. Gdy ładowność statków ulega ograniczeniu, rośnie popyt na fracht lotniczy w przypadku przesyłek pilnych, w sieciach lądowych dochodzi do gwałtownego wzrostu wolumenów, ponieważ przepływ kontenerów kumuluje się wokół pozostałych rejsów, a strategie dotyczące zapasów ulegają zmianie, aby zabezpieczyć się przed nieprzewidywalnym czasem tranzytu.
Nadawcy, którzy skutecznie radzą sobie w takich sytuacjach, stosują skoordynowane strategie multimodalne dynamicznie dostosowujące alokację środków transportu na podstawie wymagań dotyczących usług, progów kosztowych i ryzyka związanego z zapasami, zamiast domyślnie wybierać jedną reakcję bez względu na stawkę.
Wpływ na wydajność jest widoczny w spójnym zestawie wskaźników: niezawodność harmonogramów spada, gdy potwierdzone rejsy są odwoływane i zastępowane późniejszymi, czas postoju w portach początkowych i docelowych wydłuża się w miarę powstawania zatorów ładunkowych, koszty buforowania zapasów rosną, ponieważ nadawcy utrzymują dodatkowe zapasy ze względu na zmienność czasu tranzytu, a realizacja dostaw na czas i w całości (OTIF) znajduje się pod presją, gdy okna dostaw przesuwają się względem zobowiązań podjętych przed wystąpieniem zakłóceń.
Im większy wgląd w przepływ ładunków ma nadawca, tym lepiej może zaplanować działania z uwzględnieniem tych skutków, zamiast ponosić ich konsekwencje po fakcie.
Każda reakcja na ryzyko odwołania rejsu wiąże się z kompromisem i rzadko istnieje jedna właściwa odpowiedź — jest tylko decyzja podjęta w oparciu o określone kryteria lub taka, która nie została na nich oparta.
| Decyzja | Kompromis |
|---|---|
| Mniej przewoźników | Niższy koszt, wyższe ryzyko zakłóceń |
| Okres zobowiązania umownego | Stabilność kontra elastyczność |
| Prowadzenie tras przez jeden port | Efektywność a odporność |
Nadawcy, którzy dobrze sobie z tym radzą, oceniają te kompromisy w sposób spójny, zamiast domyślnie wybierać najtańszą opcję i na nowo rozważać decyzję za każdym razem, gdy wystąpi zakłócenie.
Wiodący spedytorzy dysponują ustrukturyzowanymi strategiami dotyczącymi przewoźników, modelami zakupowymi oraz projektami sieci multimodalnych, opracowanymi z wyprzedzeniem, a nie tworzonymi w trakcie samego zakłócenia.
Usługi frachtu morskiego, które ograniczają zależność od jednego sojuszu, równoważą alokację między przewoźnikami i opierają wybór na wynikach, a nie na samej stawce, zmniejszają ryzyko, że decyzja jednego przewoźnika dotycząca zdolności przewozowych doprowadzi do problemów z realizacją usług u nadawcy.
Przy zaledwie czterech głównych sojuszach działających globalnie większość spedytorów uzyskuje potrzebną ochronę, rozdzielając wolumen pomiędzy dwa z nich. Powyżej tego siła nabywcza zwykle spada szybciej, niż maleje ryzyko. Właściwa liczba sojuszy zależy od tego, jakim rocznym wolumenem dysponuje spedytor.
Strategie oparte na alternatywnych portach i elastyczność w planowaniu tras śródlądowych zmniejszają zależność od pojedynczego portu węzłowego, dzięki czemu zatłoczenie w jednym porcie nie staje się wąskim gardłem dla całej sieci.
Śledzenie etapów na trasie z portu do centrum dystrybucyjnego, alerty o wyjątkach oraz predykcyjnie szacowane czasy przybycia (ETA) dają nadawcom czas na zareagowanie na odwołany rejs, zanim stanie się on problemem z dostawą, dzięki czemu nie muszą dowiadywać się o jego skutkach dopiero wtedy, gdy przesyłka nie dotrze na miejsce.
Historyczne wzorce odwołanych rejsów, prognozowanie zatorów i modelowanie scenariuszy pozwalają nadawcom przewidzieć, gdzie prawdopodobnie wystąpią kolejne zakłócenia, zamiast reagować z zaskoczeniem na każdy odwołany rejs.
Przejście z transportu morskiego na lotniczy nie jest częstym zjawiskiem — w większości przypadków przesyłka może znieść około jednotygodniowe opóźnienie wynikające z odwołanego rejsu bez konieczności eskalacji. Ma to jednak znaczenie w przypadku ładunków o krytycznym znaczeniu czasowym, które muszą dotrzeć w określonym terminie bez względu na koszty, takich jak ładunki wystawowe, które nie będą miały dokąd trafić, jeśli spóźnią się na wystawę.
Wcześniejsze zdefiniowanie czynników wyzwalających przejście z transportu morskiego na lotniczy oraz z morskiego na intermodalny, powiązanych ze stopniem krytyczności przesyłki zamiast ich jednolitego stosowania, pozwala ograniczyć eskalację do ładunków, które faktycznie jej potrzebują.
| Poziom dojrzałości | Możliwość |
|---|---|
| Rynek średni | Widoczność podstawowych kamieni milowych |
| Duży | Wyznaczanie tras wieloportowych + dywersyfikacja przewoźników |
| Globalny | Modelowanie predykcyjne + koordynacja międzymodalna |
Skuteczne zarządzanie ryzykiem odwołanych rejsów to kompetencja międzyfunkcyjna, a nie zadanie należące wyłącznie do jednego zespołu. Wymaga to spójnego działania zespołów ds. zaopatrzenia, strategii dotyczącej przewoźników i realizacji, dzięki czemu decyzje w zakresie wyboru tras i zmiany środka transportu są podejmowane na podstawie wspólnych kryteriów, a nie w odosobnieniu przez zespół, który znajduje się najbliżej przesyłki w momencie odwołania rejsu.
Kluczowe wskaźniki efektywności (KPI), które mają znaczenie, to niezawodność harmonogramu, wskaźniki wyjątków monitorowane według przyczyn oraz spójność tranzytu na trasach głównych i alternatywnych. Gdy zespoły ds. zaopatrzenia, strategii przewoźników i realizacji monitorują te liczby oddzielnie, mogą nie zgadzać się co do tego, co faktycznie dzieje się podczas zakłócenia. Systemy zarządzania transportem zapewniają wszystkim trzem zespołom dostęp do tych samych danych, dzięki czemu decyzja o zmianie środka transportu jest podejmowana na podstawie jednej wersji wydarzeń, a nie trzech.
Zarządzanie zakłóceniami na dużą skalę zależy od opartych na progach ram decyzyjnych, które eliminują niejednoznaczność przy podejmowaniu decyzji o zmianie trybu transportu w sytuacji odwołanego rejsu.
Czy opóźnienie jest możliwe do zaabsorbowania w ramach istniejącego bufora zapasów?
Przesyłka o znaczeniu krytycznym w odniesieniu do ustalonej daty?
Czy na tej trasie powtarza się wzorzec zakłóceń?
Tego rodzaju ramy decyzyjne nie eliminują oceny z procesu decyzyjnego, lecz zawężają ją do niewielkiej liczby zdefiniowanych zmiennych, dzięki czemu kompromisy między kosztami a poziomem obsługi są podejmowane w sposób spójny, a nie pod presją przy każdej kolejnej przesyłce.
Odwołane rejsy nie są zjawiskiem tymczasowym. Niedobór statków, zatory w portach oraz dyscyplina przewoźników w zakresie zdolności przewozowej napędzające obecne poziomy nie wykazują oznak osłabienia, dlatego spedytorzy tworzący statyczne harmonogramy będą nadal ponosić skutki zakłóceń, które w przeciwnym razie mogliby uwzględnić w planowaniu. Kluczowa zmiana polega na przejściu od optymalizacji kosztów do niezawodności: projektowaniu portfolio przewoźników, elastyczności tras oraz założeń dotyczących buforów z uwzględnieniem zakłóceń jako stałego elementu frachtu morskiego, a nie wyjątku.
C.H. Robinson współpracuje z dużymi i globalnymi spedytorami nad budowaniem dywersyfikacji przewoźników, widoczności i multimodalnego planowania awaryjnego, które zapewniają przewidywalny przepływ kontenerów w obliczu zakłóceń. Aby rozpocząć, skontaktuj się z ekspertem C.H. Robinson.